Po latach oczekiwania Hollow Knight: Silksong jest już pełnoprawną, dostępną grą, a nie tylko obietnicą z kolejnych prezentacji. To przygodowe Metroidvania z Hornet w roli głównej, nowym królestwem Pharloom i znacznie bardziej akrobatycznym systemem walki. Poniżej porządkuję najważniejsze informacje o fabule, rozgrywce, platformach, języku polskim, wymaganiach oraz tym, dla kogo ta wymagająca przygoda będzie dobrym wyborem.
Silksong łączy wymagającą walkę, eksplorację i dużą swobodę wyboru
- Premiera: gra zadebiutowała 4 września 2025 roku.
- Bohaterka: sterujemy Hornet, szybszą i bardziej mobilną niż protagonista pierwszej części.
- Świat: akcja przenosi się do rozległego królestwa Pharloom, pełnego skrótów, sekretów i zadań.
- Platformy: PC, Mac, Linux, Nintendo Switch, Switch 2, PlayStation 4, PlayStation 5 i Xbox Series X|S.
- Język polski: oficjalna karta wersji Steam nie wymienia polskich napisów ani interfejsu.
- Trudność: to nadal gra dla osób, które akceptują powtarzanie starć i naukę wzorców przeciwników.
Nie czekamy już na premierę, tylko wybieramy sposób grania
Najważniejsza informacja jest prosta: gra Team Cherry ukazała się 4 września 2025 roku. W 2026 roku można kupić ją cyfrowo na większości najważniejszych platform, a na konsolach dostępne są także wydania fizyczne. Debiut był na tyle duży, że problemy z przeciążeniem dotknęły nawet część sklepów cyfrowych, co dobrze pokazuje skalę zainteresowania.
Wersja na PC kosztuje około 20 euro przed promocjami, choć cena w złotówkach może różnić się między sklepami. Na Xbox gra pojawiła się również w Game Pass, dlatego osoby korzystające z tej usługi nie muszą kupować jej oddzielnie. Moim zdaniem to szczególnie dobra wiadomość dla niezdecydowanych, bo można sprawdzić styl rozgrywki bez inwestowania pełnej ceny.
| Platforma | Dostępność | Dla kogo będzie najwygodniejsza |
|---|---|---|
| PC | Steam, GOG i inne sklepy cyfrowe | Dla osób, które chcą korzystać z klawiatury, pada lub Steam Decka |
| Nintendo Switch | Wersja cyfrowa i fizyczna | Dla graczy ceniących przenośność |
| Nintendo Switch 2 | Wersja z bezpłatną aktualizacją | Dla osób oczekujących wyższej rozdzielczości i płynniejszego działania |
| PlayStation 4 i PlayStation 5 | PlayStation Store | Dla graczy preferujących kontroler i duży ekran |
| Xbox Series X|S | Sklep Xbox i Game Pass | Dla subskrybentów Game Pass oraz posiadaczy konsol Xbox |

Hornet dostaje własną przygodę i zupełnie inny rytm walki
Historia zaczyna się od porwania Hornet i przeniesienia jej do Pharloom, królestwa rządzonego przez jedwab i pieśń. Bohaterka musi wspinać się ku jego szczytowi, odkrywając po drodze źródło zagrożenia, własne dziedzictwo oraz tajemnice mieszkańców tego miejsca.
Nie trzeba znać wszystkich szczegółów pierwszego Hollow Knighta, żeby zrozumieć nową opowieść. Znajomość poprzedniej części pomaga jednak wychwycić nawiązania i lepiej odczytać relację Hornet z dawnym światem. Dla mnie to rozsądne rozwiązanie, ponieważ sequel rozwija mitologię serii, ale nie zamyka drzwi osobom, które dopiero zaczynają przygodę z tym uniwersum.
Największa różnica dotyczy sterowania. Hornet porusza się szybciej, wyżej skacze i korzysta z nici do leczenia, atakowania oraz aktywowania określonych elementów otoczenia. Walka jest przez to bardziej dynamiczna, a wiele potyczek przypomina krótkie pojedynki wymagające ciągłego przemieszczania się.
Do dyspozycji oddano także narzędzia, które można wytwarzać i wykorzystywać w konkretnych sytuacjach. Są wśród nich przedmioty ofensywne, pułapki oraz rozwiązania ułatwiające eksplorację. To ważna zmiana względem prostszego systemu amuletów z pierwszej części, bo zachęca do dopasowywania wyposażenia do własnego stylu gry.
Pharloom nagradza ciekawość, ale nie prowadzi za rękę
Pharloom jest klasycznym światem Metroidvanii. Oznacza to, że początkowo widzimy przejścia, których nie potrafimy wykorzystać, a zdobywane umiejętności otwierają wcześniejsze obszary. Mapa nie jest tylko tłem dla walki. Skróty, ukryte ścieżki i niedostępne wcześniej platformy są główną częścią progresji.
Podróż prowadzi przez mokradła, jaskinie, miasta, lasy i obszary zbudowane wokół motywu pajęczych nici. Każda strefa ma własny rytm, przeciwników i zestaw zagrożeń środowiskowych. W praktyce oznacza to, że nie wystarczy zapamiętać ataków bossów. Trzeba również nauczyć się poruszać po miejscach, w których podłoże, kolce albo ruchome elementy potrafią zadać obrażenia.
Eksplorację urozmaicają zadania poboczne i prośby mieszkańców. Nie wszystkie prowadzą do wielkiej nagrody, ale pomagają lepiej poznać Pharloom i dają powód, by wracać do odwiedzonych lokacji. Podoba mi się takie podejście, ponieważ zadania nie są wyłącznie ikonami do odhaczenia, lecz częścią budowania atmosfery opuszczonego, dziwnego królestwa.
W grze czeka na nas dziesiątki wymagających bossów, a ich pokonanie zwykle wymaga obserwowania animacji, właściwego timingu i cierpliwości. Początkujący często próbują wygrywać przez nieustanny atak. Tutaj znacznie lepiej działa krótka seria ciosów, odskok i spokojne rozpoznanie kolejnego ruchu przeciwnika.
Co zmienia się względem pierwszego Hollow Knighta
Obie gry należą do tego samego gatunku, ale nie są identycznymi doświadczeniami. Pierwsza część była bardziej powolna, melancholijna i oparta na ostrożnym przemierzaniu ruin. Silksong mocniej stawia na pionowy ruch, szybkość i akrobatykę, dlatego przypomina momentami zręcznościową grę platformową z rozbudowanym systemem walki.
| Element | Hollow Knight | Hollow Knight: Silksong |
|---|---|---|
| Postać | Bezimienny Rycerz | Hornet |
| Ruch | Bardziej oszczędny i metodyczny | Szybszy, bardziej pionowy i akrobatyczny |
| Rozwój | Amulety zmieniające styl gry | Narzędzia, pułapki i zdolności związane z jedwabiem |
| Świat | Hallownest | Pharloom |
| Cel eksploracji | Odkrywanie ruin i historii upadłego królestwa | Wspinaczka ku szczytowi i rozwiązywanie tajemnic Pharloom |
Największe ryzyko rozczarowania pojawia się wtedy, gdy ktoś oczekuje po prostu „tego samego Hollow Knighta z nową mapą”. Kontynuacja zachowuje ręcznie rysowaną oprawę, atmosferę i wymagające bossy, ale wymaga bardziej aktywnej gry. Jeśli lubisz spokojne tempo i długie chwile bez walki, początek może wydać się zbyt intensywny.
Język polski i wymagania sprzętowe mają znaczenie
Na Steamie gra nie oferuje polskiego interfejsu ani polskich napisów. Dostępne są między innymi angielski, francuski, niemiecki, włoski, hiszpański, japoński, koreański, rosyjski i chiński. Fabuła nie wymaga perfekcyjnej znajomości angielskiego, ale przy zadaniach i opisach przedmiotów przyda się przynajmniej średni poziom rozumienia tekstu.
Wymagania sprzętowe są rozsądne. Na Windowsie minimum obejmuje między innymi 4 GB pamięci RAM, 8 GB wolnego miejsca oraz kartę pokroju GeForce GTX 560 Ti. Zalecana konfiguracja to 8 GB RAM i karta klasy GTX 1050, więc nawet kilkuletni komputer powinien poradzić sobie z grą bez większych problemów.
Na laptopie lub Steam Decku najważniejsza będzie wygoda sterowania. Precyzyjne skoki i szybkie uniki są łatwiejsze na dobrym kontrolerze niż na przypadkowej klawiaturze. Nie oznacza to, że pad jest obowiązkowy, lecz w trudniejszych starciach różnica w komforcie potrafi być wyraźna.
Dla kogo ta przygoda będzie dobrym wyborem
Silksong polecam przede wszystkim osobom, które lubią samodzielnie odkrywać mapę, wracać do wcześniejszych lokacji i uczyć się przeciwników metodą prób. To nie jest gra nastawiona na szybkie przejście fabuły. Jej największą nagrodą jest poczucie, że trudny fragment stał się nagle zrozumiały.
- Wybierz tę grę, jeśli cenisz Metroidvanie, wymagające walki i sekrety poza główną ścieżką.
- Zacznij od niej bez znajomości pierwszej części, jeśli interesuje Cię przede wszystkim eksploracja i zręcznościowa walka.
- Przygotuj się na powtarzanie bossów, jeżeli nie masz doświadczenia z grami inspirowanymi soulslike’ami.
- Nie kupuj jej wyłącznie z myślą o relaksującej platformówce, bo trudniejsze fragmenty potrafią mocno podnieść tętno.
Po ukończeniu głównej przygody dostępny jest także tryb Steel Soul, przeznaczony dla graczy szukających jeszcze większego wyzwania. To dodatek dla najbardziej wytrwałych, a nie warunek konieczny do czerpania przyjemności z podstawowej kampanii.
Najlepszy sposób na pierwsze godziny w Pharloom
Na początku nie próbowałbym od razu odkryć każdego zakamarka. Lepiej zapamiętywać miejsca, do których nie da się jeszcze dotrzeć, rozwijać podstawowe umiejętności i wracać do nich później z nowymi narzędziami. Taki rytm jest znacznie mniej frustrujący niż wielokrotne odbijanie się od przeszkody bez odpowiedniej zdolności.
Trudność warto traktować jako część języka tej serii. Każda porażka daje informację o zasięgu ataku, bezpiecznym momencie leczenia albo drodze ucieczki. Gdy zaakceptuje się ten model nauki, gra przestaje być chaotyczną serią zgonów, a staje się bardzo precyzyjną przygodą, w której postęp gracza jest równie ważny jak rozwój samej bohaterki.